Miałem okazję obejrzeć ostatnio film o tajemniczym tytule "The Secret", który to miał za zadanie w nieco ponad godzinę odmienić moją psychikę i nastawienie do życia - o tym przynajmniej zapewniał mnie mój znajomy. Człowiek jest co prawda w stanie zmienić się w kilka chwil, jednak chyba wyłącznie pod wpływem niecodziennych wydarzeń a nie prostego filmu.
Tak czy inaczej, w ramach ciekawostki obejrzałem film, gdyż nawet w czymś beznadziejnym zawsze można odnaleźć trochę mądrości. Sam film opowiada nie tyle o sile ludzkiego umysłu co o "tajemniczej metodzie", którą odkryli jedynie nieliczni ludzie posiadający ogromne majątki.
Siła ta - zwana także siłą przyciągania - to nic innego jak tylko wmawianie sobie, że już jesteśmy bogaci i wystarczy jedynie uświadomić sobie, że coś posiadamy by to zdobyć. Jednocześnie też, myśląc negatywnie przyciągamy "złe wibracje" i skazujemy się na niepowodzenie.
Zgadzam się oczywiście z tym, że pozytywne myślenie jest bardzo istotne, jednak moim skromnym zdaniem cała idea "przyciągania" była przedstawiona w sposób, który najlepiej trafiałby chyba do idiotów. Cały czas wałkowana jest właściwie ta sama teza, poparta przykładami ludzi o których nikt nie słyszał, przedstawiona przez ludzi o których również nikt nie słyszał.
Sam poziom filmu jest więc dla mnie żenująco niski, jednak jest w nim ukryta (niestety pośród bezmyślnych teorii) prawda dotycząca pozytywnego nastawienia i odwagi. Logiczne jest przecież, że jeśli sami będziemy się czuli bogaci, nawet wyłącznie psychicznie, nie jest nam dodatkowo potrzebna do szczęścia furka pieniędzy.
niedziela, 21 marca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz